Co działa już dziś?
Prognoza terminów i wąskich gardeł
Algorytm przegrywa produkcję do przodu na podstawie kolejki, norm i dostępności maszyn. Pokazuje, kiedy skończy się każde zlecenie i gdzie za kilka dni zrobi się korek. To najbardziej dojrzałe zastosowanie, bo opiera się na danych, które zakład i tak zbiera.
Szkic marszruty z podobnych detali
Model porównuje nowy rysunek z detalami z historii zakładu i proponuje operacje oraz normy. Technolog poprawia szkic i zatwierdza go. Oszczędność jest największa tam, gdzie zakład robi podobne rzeczy wiele razy.
Nietypowa praca maszyn
Odczyty z maszyn CNC, na przykład przez MTConnect, pozwalają wyłapać wzrost obciążenia wrzeciona przy tym samym programie. To często pierwszy sygnał zużytego narzędzia.
Pytania o dane zadawane po polsku
Kierownik pyta „które zlecenia nie zdążą?” i dostaje listę z liczbami. Model językowy działa tu jak interfejs do danych produkcyjnych, a nie jak wyrocznia.
Co jest jeszcze obietnicą?
Fabryka, w której AI samo zmienia terminy, zamawia materiał i przestawia ludzi bez niczyjej zgody. Technicznie część tego da się zrobić, ale w praktyce ktoś musi odpowiadać za decyzje wobec klienta. Dlatego w soraOS AI proponuje, a zmiany zatwierdza człowiek.
Od czego zacząć?
Od danych. AI w planowaniu jest tak dobre, jak normy czasu i rejestracja wykonania na hali. Jeśli operatorzy nie zgłaszają startu i końca pracy, żaden model nie policzy realnego terminu. Więcej o tym, jak to wygląda w soraOS, na stronie AI w produkcji.