Co najczęściej psuje plan?
W zakładach, które robią wyroby na zamówienie, powtarzają się te same przyczyny:
- awaria maszyny, na której stała kolejka,
- materiał, który miał przyjść rano, a przyjdzie po południu,
- operator na zwolnieniu, a w zastępstwie ktoś bez uprawnień na tę maszynę,
- pilne zlecenie od ważnego klienta,
- normy czasu, które od lat nikt nie porównał z rzeczywistością.
Każda z tych rzeczy osobno jest do opanowania. Problem w tym, że przychodzą razem i zwykle przed dziesiątą.
Trzy sposoby, żeby hala trzymała terminy
Częstsze przeplanowanie
Tak działa większość systemów APS: gdy coś się zmieni, harmonogram liczy się od nowa. Działa, jeśli zmian jest kilka dziennie. Przy kilkunastu planista spędza dzień na przeliczaniu i rozsyłaniu nowych wydruków.
Bufor czasowy
Do każdego terminu doliczasz zapas. Terminy są bezpieczniejsze, ale dłuższe, a przy przetargach i pilnych zamówieniach przegrywasz z firmami, które podają krótsze.
Decyzja w chwili wydania pracy
Zamiast układać kolejkę rano, decydujesz o każdej pracy dopiero wtedy, gdy ktoś jest gotowy ją zrobić. Awaria o 6:40 nie psuje planu, bo planu na 9:00 jeszcze nie ma. My wybraliśmy tę drogę w soraOS, bo przy produkcji na zamówienie zmiany są regułą.
Od czego zacząć bez żadnego systemu?
Przez dwa tygodnie zapisuj, o której godzinie i z jakiego powodu brygadzista zmienia kolejność prac. Ta lista pokaże, czy problemem są maszyny, materiał czy ludzie. Od tego zależy, które z trzech podejść ma sens w Twoim zakładzie.