Dlaczego prawie każdy zaczyna od Excela?
Bo jest pod ręką, nic nie kosztuje i planista zna go na pamięć. W małym zakładzie arkusz z listą zleceń i kolorowymi komórkami to rozsądny start. Mamy do tego nawet gotowy szablon harmonogramu.
Pięć sygnałów, że arkusz nie nadąża
- Plan zmieniasz kilka razy dziennie. Każda awaria i każde pilne zlecenie to ręczne przeklejanie komórek.
- Jedna osoba zna arkusz. Gdy planista jest na urlopie, hala pracuje na pamięć brygadzisty.
- Nie wiesz, co robi hala w tej chwili. Arkusz pokazuje plan, a nie wykonanie. Status sprawdzasz, chodząc po hali.
- Terminy w ofertach są zgadywane. Arkusz nie policzy, kiedy skończysz nowe zlecenie przy obecnym obciążeniu.
- Koszt zlecenia znasz dopiero z faktur. Czas pracy przy operacjach nie trafia do arkusza, więc kalkulacja po wykonaniu nie istnieje.
Co zamiast arkusza?
Są trzy drogi. Moduł produkcyjny ERP, jeśli produkcja jest prosta i powtarzalna. System APS, jeśli opłaca się dopracować harmonogram na tydzień do przodu. Albo system, który decyduje o pracy na bieżąco, jak soraOS, jeśli zmiany są codziennością. Różnice opisujemy na stronie soraOS a MES, APS i ERP.
Jak przejść bez rewolucji?
Nie wyłączaj arkusza od razu. Uruchom system na jednym wydziale, porównaj przez dwa tygodnie plan z arkusza z tym, co wydaje system, i dopiero wtedy przenieś resztę hali.